Enter

Dzieciństwo

admin| 09 Lip 2017| 2 komentarze | Uncategorized Tagi:, ,

Kto by pomyślał, że praktycznie w centrum Łodzi można znaleźć takie widoki, a jednak.

Trochę przez przypadek wykonałem te zdjęcia, bo wracałem z zupełnie innych zdjęć. Jadąc autem ulicą Wólczańska przy 6 Sierpnia postanowiłem zatrzymać się i …
Od razu zdradzę Wam, że miejsce to jest mi doskonale znane. To miejsce z mojego dzieciństwa. To w kamienicy obok mieszkałem na drugim piętrze przez ponad 25 lat, to tutaj stawiałem pierwsze kroki, zaliczałem dachy komórek, grałem w badmintona i tłukłem szyby, to tutaj rodzice pod oknami parkowali naszego fiacika 126p.

Tak więc zaparkowałem auto i udałem się na miejsce z zamiarem odwiedzenia mojego podwórka, klatki schodowej i może wykonaniu paru zdjęć. Sama kamienica z zewnątrz odremontowana ale wewnątrz to już, co innego nie malowana od mojej wyprowadzki, nadal na sufitach znajdują się moje tzw. nietoperze. Taką właśnie ją zapamiętałem. Przeszedłem się po wszystkich piętrach, aż po strych ale nie warto było tego uwieczniać na fotografii.

Opuszczając powoli miejsce docelowe zatrzymałem się przy kamienicy obok, która obecnie od kilku lat przeznaczona jest do rozbiórki. To w tym miejscu grałem z kumplami w piłkę, robiłem pierwsze przewroty na trzepaku, jeździłem na rowerze, grałem w kapsle i noża. To tutaj z kumplami po ciemku zwiedzaliśmy podziemny labirynt komórek. Tutaj też odbierałem czyściutką i pachnącą pościel prosto od magla. Miejsce pełne sentymentów.

Stoję tak i patrzę i biję się z myślami. Przeskoczyć przez płot, czy odpuścić. Obszedłem kamienicę z drugiej strony, brama od strony 6 Sierpnia zaspawana cegłami z tabliczką „… do rozbiórki”.
Jedyne opcja wtargnięcia to dwumetrowa przeszkoda. Ciuchy czyste, stoję 10 minut i myślę … i wymyśliłem. Wbijam. Po wbiciu jakoś tak dziwnie zrobiło się cicho i błogo. Byłem tylko ja i miejsce.

Wszędzie pełno zieleni wyrastającej z miejsc z których nie miało prawa nic wyrosnąć. Po wykonaniu panoramy składającej się z siedmiu pionowych kadrów znowu dylemat: wchodzić do środka czy nie? A co mi tam, wchodzę, drugi raz taka okazja może się nie powtórzyć. Przez mały otwór wchodzę do środka. Zwiedzam pokoje mojego kumpla. Wszystkie pomieszczenia w opłakanym stanie na tyle, że bałem się o swoje zdrowie. Pozarywane stropy, podłoga przykryta grubą warstwą gruzu. Bałem się, że mój kolejny krok będzie tym ostatnim ale jednocześnie czułem coś czego nigdy wcześniej nie czułem.

Kadrów mało, bo też wycieczka była bardziej sentymentalną ciekawością.
Wszystkie pochodzą z N14-24 2.8.

cKomentarze

  1. Iza | 09 Lip 2017 o 22:45 | Odpowiedz

    Jest tam tak brzydko, że aż pięknie. Zdjęcia zarąbiste, super ujęcia. Oczu nie mogę oderwać. You are MASTER!!!! Pozdrawiam i podziwiam 🙂

Leave a Comment!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *